Drogo? To płać więcej

 

Ciekawość27796486-Sale-concept-crowd-of-people-running-for-shopping-Stock-Photo

Ostanio robiąc zakupy w jednej z galerii handlowych pochodziłem troszkę po sklepach naszła mnie taka refleksja – jakim cudem takie salony jak Empik, Rossman ,Hebe, Sephora etc. się utrzymują i mają się całkiem nieźle. Nie ukrywam, że do refleksji a propos Rossmana zmusiła mnie znajoma wizażystka, bo na cenach kosmetyków kolorowych się nie znam i chyba w najbliższym czasie nie poznam. Skąd takie myśli? Otóż szwędając się po empiku
przeszedłem się po stoisku z płytami cd i grami. Ceny, które tam zobaczyłem mnie trochę zdziwiły. Produkcje mające kilka lat na koncie w cenach w jakich były w dniu premiery. Podobnie płyty z muzą, których cen aktualnie nie jestem w stanie pojąć, tj. jestem – bo znam drogę dystrybucji, ale cena produktu właściwego jest delikatnie mówiąc przesadzona. Podobnie sprawa się ma w przypadku Rossmana czy Hebe i ich kosmetyków kolorowych nie objętych promocją (z tymi objętymi promocją jest różnie). Wszystko da się kupić taniej (a nawet dużo taniej) w internecie.

Znak czasów

Pamiętam jak za młodu leciałem do Empiku i kupowałem gry, płyty audio, książki czy czasopisma, aktualnie do empiku zaglądam tylko po to by… przejrzeć jakąś gazetę, czy obejrzeć album fotograficzny… przed kupieniem go w internecie. Płyt audio nie kupuje wcale (jak widać nie tylko ja, odsyłam do wykresu), bo muzyki słucham albo przez spotify, czy youtube, a jeśli najdzie mnie ochota na pogranie w jakąś grę, na co ostatnimi czasu nie mam czasu,CDsales1992-2013-b a i nowe tytuły jakoś mnie nie za bardzo kręcą (po za “polskim dobrem narodowym” czyli Wiedźminem, ale trzymam się dzielnie z dala, bo znając twórców – zginąłbym dla świata na dobrych parę tygodni), to szukam albo jakiejś promocji w necie albo przeglądam humble bundle, na którym nie raz udawało się kupić fajne produkcje, w naprawdę ciekawych cenach (łącznie z trzecią serią the Sims;). Podobnie ma się sprawa z perfumami w Sephorze,  kiedyś faktycznie chodziłem do wspomnianego sklepu po to by… “dokonać zakupu”, aktualnie wchodzę tam tylko po to, żeby… powąchać jak jakiś perfum pachnie, po czym stojąc cały czas  sklepie, przeglądam strony internetowe porównujące ceny, a następnie albo idę jeszcze do pewnej “super apteki” sprzedającej perfumy zobaczyć czy może cena nie będzie za bardzo odbiegająca od cen w necie, albo… zamawiam w sklepach, którym ufam i następnego dnia perfum ląduje u mnie. Podobno z kosmetykami kolorowymi jest podobnie (wierzcie bądź nie, ale nie używam, więc moja wiedza w tym temacie jest dość okrojona), ale ufając maniaczkom kosmetyków – podobno ceny w Rossmanie i Hebe są o prawie 50% wyższe niż w konkurencyjnych wirtualnych sklepach – stąd na przykład te promocje “-49% na kosmetyki” – ludzie się rzucą, myśląc, że jest taniej a i tak sieć wyjdzie na swoje… marketing i przepiękne manipulowanie w najczystszej postaci :).

Przysłowiowy Janusz

Niby żyjemy w erze cyfrowej, w erze informacji i wszystko mamy na wyciągnięcie ręki, wciąż też narzekamy, że wszystko jest drogie, że nie na wszystko nas stać. Okazuje się jednak, że większość ludzi sama daje się… może nie “okradać”, a raczej płacić więcej za swoje lenistwo i niedoinformowanie, co za tym idzie – daje przyzwolenie sklepom na ustalanie marży takimi jakie są. Naprawdę sądzicie, że jeśli dostaniecie -49% na cokolwiek od jakiegoś imagessklepu, to znaczy, że oni są na tyle głupi i “od ust sobie odejmują”, żeby sprzedać wam coś taniej? Wszystko jest wkalkulowane, po to są wysokie marże, a żeby mieć możliwość zrobienia promocji, na wypadek gdyby coś nie schodziło, o której raz – będzie głośno – bo sami o tym napiszemy w serwisach społecznościowych czy na blogach (o liczbie postów pod tytułami “czego to ja nie wyhaczyłam na promocji w sklepie XYZ” nie będę wspominał, ale jest ich naprawdę pokaźna liczba) więc zrobimy sklepowi darmową reklamę, która warta by była spore pieniądze. Dwa – że naganiamy dodatkowych klientów do sklepu, którzy po za produktami w promocji kupią pewnie coś jeszcze. Wystarczy wyciągnąć telefon, czy usiąść do kompa i przewertować choćby najpopularniejsze porównywarki cenowe i nagle się okaże, że “Wielka Promocja” nie była wcale wielką promocją, ani żadną obniżką cen, co nas dość mocno zaboli i spowoduje odczuwanie dysonansu poznawczego, coś co miało być okazją wcale nią nie było, co zazwyczaj boli.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s