Rozerwany

articleOt, niby zwyczajny wieczór

Zapewne jak większość z was obejrzę dziś półfinały Ligi Mistrzów, usiądę przed telewizorem, zrobię sobie kolację i w spokoju obejrzę mecz. Nic z tych rzeczy. Kolejny raz zdarza mi się już w tej edycji pucharu mieć rozerwane serce. Poprzednim razem podczas pojedynku Chelsea z Paris Saint Germain… jakimś strasznym fanem Diego Costy nie jestem, mało to – irytowała mnie jego gra, uwielbiam zaś Ibrahimovicia i ubóstwiam Mourinho jako trenera, cóż przeżyłem to jakoś, tym bardziej, że PSG pokazało wolę walki, nie załamało się po utracie lidera i pokonało faworyta.

Wspominki, wspominki…

Tym razem jednak jest znacznie gorzej, otóż stają na przeciwko sobie drużyny, którym kibicuje już od dawna, Juventus to drużyna, którą ubzdurałem sobie jako kilkuletni dzieciak, że fajne mają stroje… ot nic specjalnego, niby nic specjalnego, ale mi jako dziecku się podobały. Podobali mi się też piłkarze z Roberto Baggio na czele. Potem w jakiejś promocji (bodajże Snickers’a) wygrzebałem żeton z Alessandro Del Piero, który z miejsca stał się bogiem mojego dzieciństwa, a jako, że reprezentował Juventus to wzmocnił miłość do tego klubu.

Co do Realu… niby wielkim fanem będąc oseskiem nie byłem, a jednak coś w człowieku zostało z dzieciństwa i kiełkowało od czasów, kiedy to z kolegami się przekrzykiwaliśmy o wyższości jednego klubu nad drugim, że jedni mają wspomnianego Del Piero, drudzy Raula, jedni mają Zidane (który skończył  Realu) a drudzy Luisa Enrique, obecnie trenera „Dumy Katalonii”. No właśnie niby fanem nie byłem, a jednak po dłuższym czasie zacząłem do „Króleskich” przekonywać, a przekonałem się… nie – nie w erze „Galacticos”, przekonałem się do tej dużyny dopiero po transferze Cristiano Ronaldo i od tej pory jestem z Realem na dobre i na złe.

Statystki – takie dziwne…

Teraz pisząc te słowa, zastanawiam się ogólnie nad szansami obu ekip. Wszyscy stawiają ekipę Królewskich jako faworyta, w zasadzie ciężko wierzyć w inny scenariusz, jednak Realowi zawsze ciężko się grało z ekipami z półwyspu apenińskiego, czego dowodzą nawet sparingi, które Los Blancos rozgrywali przed sezonem (więcej tutaj). Co więcej z Real nie wygrał we Włoszech od 2004 roku, a sam Juventus jest istnym nemesis trenera drużyny z Madrytu – Carlo Ancelottiego, gdyż rozegrał z Juve 25 meczów z czego tylko 5 wygrał. Real za to ma świetnego snajpera, mase doskonałych piłkarzy… problem z tym, że ich główny drygent – Luka Modrić jest kontuzjowany, a bez niego Los Blanocs nie grają jakoś porywająco.

I bądź tu mądry

Cóż, wypada mieć nadzieje na dobry mecz, na brak kontuzji i fatalnych błędów sędziowskich, o które boję się najbardziej, mam nadzieje, że sędzia nie będzie chciał wyjśc przed szereg i zostać głównym bohaterem tego spektaklu. Kto kolwiek wygra dziś i rewanż, będe tak samo szczęśliwy jak i niepocieszony.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s